Przez dwa dni minionego weekendu zamkowe wzgórze w podolkuskim
Rabsztynie wzięli we władanie miłośnicy średniowiecznych tradycji
bojowych, którzy przyjechali tu z całej niemal Polski na VIII Turniej
Rycerski. Szermierze, łucznicy i sokolnicy mimo upałów dali z siebie
wszystko, by zadowolić przybyłych pod warownię, żądnych wrażeń mieszczan.
W sobotnie południe blisko 150. rycerzy i dam z 21. bractw
przemaszerowało z obozowiska na plac pod zamkowym murem, gdzie przy
wtórze wystrzałów z hakownic i bojowych okrzyków odbyło się uroczyste
rozpoczęcie imprezy. Turniej otworzył burmistrz Olkusza Dariusz Rzepka.
Zanim wypowiedział formułę inicjującą zawody, pokazy i walki,
przypomniał najnowszą historię rabsztyńskiej warowni. - Powstałe
dziesięć lat temu Stowarzyszenie Zamek Rabsztyn zapoczątkowało
porządkowanie i zabezpieczanie ruin. Dziś mamy odbudowane mosty, bramę
wjazdową z pomieszczeniem straży i przyległy mur. Już wkrótce zaczniemy
roboty na murze północnym. Wierzę, że kolejne turnieje będą okazją do
obserwowania dalszych postępów w pracach na zamku. A teraz życzę
wszystkim dobrej zabawy. - mówił burmistrz.
Obok turniejowych zawodów imprezie rokrocznie towarzyszą cieszące się
dużym zainteresowaniem publiczności pokazy. W sobotę dwa niezbyt sobie
przyjazne oddziały wkroczyły z dwóch stron na most. Kto komu powinien
ustąpić przejścia? Oczywiście słabsi silniejszym!
Nieco później zamek zaatakowany został przez rozzłoszczony wysokimi
podatkami tłum wieśniaków wspieranych przez najemnych rycerzy. Nie nam
rozsądzać, czy wynik oblężenia był sprawiedliwy ze społecznego punktu
widzenia, ważne, że na koniec zwycięzcy obrońcy i przegrani agresorzy
pogodzili się i wspólnie zaatakowali� widzów spektaklu. Pierwsze reakcje
zaskoczenia szybko ustąpiły wspólnej wesołości, a echa braw niosły się
po całym wzgórzu.
Atrakcją, która na rabsztyńskich imprezach nie gości zbyt często, były
pokazy sokolnicze w wykonaniu bodaj jedynego w Polsce bractwa
kultywującego tradycję układania drapieżnych ptaków � Wyborowej Chorągwi
Pancernej Falco. Rzecz jasna nie brakowało chętnych do obejrzenia
popisów umiejętności współpracy sokolników z ich skrzydlatymi
podopiecznymi oraz zrobienia sobie zdjęcia z rzadko spotykanym ptakiem.
Pierwszy dzień zakończył spektakl Teatru Ognia. Z płonącymi pochodniami
równie dobrze radzili sobie występujący tego wieczoru panowie, jak i
panie.
Zanim rozpoczęły się niedzielne atrakcje turnieju, rycerze wespół z
mieszczanami uczestniczyli w polowej mszy św. na zamkowym placu, którą
odprawił ks. Paweł Górka, wikariusz parafii św. Andrzeja Apostoła w
Olkuszu.
Ostatnim wydarzeniem drugiego dnia był niezwykle widowiskowy pokaz Grupy
Wojów Konnych, popisy precyzyjnych trafień kopią i mieczem oraz
pojedynków.
Turniej rycerski, to nie tylko pokazy, ale przede wszystkim trwające dwa
dni zawody, które tradycyjnie rozpoczęła rywalizacja łuczników. Celność
oka i pewność ręki testowali nie tylko wojowie, ale i towarzyszące im
damy. Niepokonany dotąd Rosomak, zdobywca czterech rabsztyńskich nagród,
uległ tym razem Radkowi z Chorągwi Sędziwoja w Ostrorogu. Trzecim
łucznikiem turnieju był Axel z drużyny Zabrzańskich Drabów.
Drugiego dnia odbyły się zawody w rzucie włócznią i zapasach. Najlepszym
w pierwszej konkurencji znów okazał się Rosomak (przed Willowem i
Łysym), zaś pas zwycięzcy rycerskich walk wręcz przypadł Tomkowi
Paluchowi (postury nijak nieprzystającej do przybranego imienia). Mistrz
w finale pokonał Mojmira oraz Okamiego z Trzeciego Najemnego Oddziału
Piechoty Japońskiej. To nie pomyłka, na turniej przyjechali także
samurajowie.
Główną i wzbudzającą jak zawsze największe emocje dyscypliną był turniej
bojowy. Wyczerpujące pojedynki na miecze, w kolczugach, zbrojach,
hełmach i upale nieznośnym nawet dla letnio odzianych widzów wygrał
Slawu z Krakowskiej Chorągwi Najemnej. Drugie miejsce wywalczył Łukasz z
Wolnej Kompanii Rodów Małopolskich, zaś trzecie miejsce zajął Jastrząbek
z Krakowskiej Chorągwi Najemnej.
Rywalizowali nie tylko mężczyźni. W sobotę rozegrany został bieg dam. Ku
zaskoczeniu widzów panie wyszły na start z mieczami w dłoniach. Groźna
broń tym razem posłużyła jednak wyłącznie, jako narzędzie do toczenia
główek kapusty w slalomie pomiędzy "słupkami" ze słomy. Wygrała Ania z
Żywca, tuż za nią uplasowała się Madzik z Krakowskiej Chorągwi Najemnej,
a trzecią lokatę wywalczyła Patrycja.
Turniejowym zawodom i pokazom towarzyszyły dodatkowe atrakcje.
Stowarzyszenie Zamek Rabsztyn zapraszało do bezpłatnego zwiedzania zamku
z przewodnikiem oraz odwiedzenia stoiska promocyjnego, gdzie największym
zainteresowaniem cieszyła się makieta przedstawiająca podolkuską
warownię w czasach jej świetności.
Na stoisku Miejskiego Ośrodka Kultury można było zakupić lokalne
numizmaty: Trojaka Olkuskiego i Kwartnika Zamkowego, a u członkiń
zespołów folklorystycznych z Braciejówki i Troksa posilić regionalnymi
specjałami.
Wydział Promocji Urzędu Miasta i Gminy w Olkuszu oferował darmowe
przewodniki, mapy, filmy o Olkuszu, okolicznościowe przywieszki, a dla
najmłodszych kolorowe wiatraczki i baloniki z herbem Olkusza.
Jak co roku nie brakowało kramów z wyrobami rękodzieła, pamiątkami,
jadłem oraz napojami. Była też makieta do rozgrywania bitew
miniaturowymi rycerzami.
Turniej z humorem i znawstwem rycerskiego rzemiosła prowadzili: Daniel
Dawidowicz zwany Lelkiem oraz Grażyna Witkowska-Dawidowicz znana też,
jako Świstak.
Nad bezpieczeństwem wszystkich uczestników imprezy czuwali ratownicy z
olkuskiego PCK. Na szczęście, poza drobną pomocą udzieloną trzem krewkim
rycerzom, nie mieli okazji wykazać się medycznymi umiejętnościami.
VIII Turniej Rycerski na zamku w Rabsztynie zorganizowali: Miejski
Ośrodek Kultury w Olkuszu, Stowarzyszenie Zamek Rabsztyn oraz Bractwo
Rycerskie Kruk Starostwa Rabsztyńskiego.