Zgodę na pobranie narządów od pacjentki, która zmarła w olkuskim szpitalu wyraził jej mąż. Mogło to uratować życie kilku chorym. Operację wstrzymał dyrektor szpitala.
Pacjenci latami czekają na organy dawców. W Olkuszu było inaczej. Dawca się znalazł, ale dyrektor szpitala zablokował pobranie organów.
– Uzasadnił swoją decyzję brakiem zespołu anestezjologów oraz nieprzygotowaniem szpitala do wykonywania takiej procedury – mówi Irena Milaniak, koordynator transplantacyjny w Małopolsce.
– Pan dyrektor po prostu opowiadał brednie – uważa dr med. Jerzy Friediger, przew. Okręgowej Rady Lekarskiej. – Wszyscy wiedzą, że jest to możliwe, więc dlaczego jeden człowiek uważa inaczej. Mam nadzieję, że sprawa będzie wyjaśniana, nie tylko przez samorząd, ale i prokuraturę – dodaje.
W tym roku w Małopolsce udało się pobrać organy tylko od dwóch osób
Prawie każdy szpital ma możliwość pobrania organów. W tym przypadku sprawa była o tyle łatwiejsza, że zgodę na pobranie narządów wyraził mąż zmarłej. Chciał, by komuś mogły uratować życie. Krakowscy transplantolodzy są oburzeni.
– Nie można tłumaczyć błędami organizacyjnymi szpitala tego, że zaniechano pobrania narządów do przeszczepu. To przecież jest ratowanie innych ludzi – mówi dr hab. Andrzej Matyja z Krajowej rady Transplantacyjnej.
Wraz z kobietą, odeszły nadzieje chorych. A od stycznia w Małopolsce udało się pobrać organy tylko od dwóch osób. W całej Polsce na przeszczep czeka prawie dwa tysiące pacjentów.
źr. doszpitala.pl